Mimo, że zdecydowanie mniej szalony podróżniczo, 2016 to dla mnie rok przełomowy. Jeśli miałabym go do czegoś porównać, to zdecydowanie do wampira! Wyssał bowiem ze mnie energię, powalił na ziemię, zdeptał, a potem niczym za dotknięciem czarodziejskiej różyczki, zaaplikował mi pokaźną dawkę optymizmu i pozytywnych emocji.

PODRÓŻNICZO

Po raz drugi odwiedziłam Budapeszt. I po raz drugi ani mnie nie zachwycił, ani nie rozczarował. Najważniejsze, że da się lubić.

Spędziłam dwa cudowne tygodnie w Portugalii, podróżując i poznając rodzinę mojej drugiej połówki. Odkryłam, że te bliższe podróże są tak samo fascynujące, jak wyprawy do najdalszych zakątków świata. Podróżowałam sporo po Polsce, pokazując Césarowi Podlasie i Małopolskę. Zawsze marzył, żeby zobaczyć żubry, więc bez Białowieży się nie obyło. A kiedy w sierpniu odwiedził nas portugalski kolega Miguel, pojechaliśmy do Krakowa i Oświęcimia.

BLOGOWO

Można powiedzieć, że powróciłam zza zaświatów. Pierwsze półrocze 2016 i poprzedzające je ostatnie miesiące 2015 roku były dla mnie ciężkie. Życie prywatne skomplikowało się na tyle, że pisanie stało się niemożliwe. Jak pewnie zauważyliście, moja aktywność na blogu i fanpage’u FB powoli się zwiększa. Pojawia się coraz więcej nowych tekstów i fotografii.

ARCHEOLOGICZNIE

Spełniłam swoje kolejne archeologiczne marzenie. Stanęłam oko w oko ze sztuką naskalną z Doliny Côa w Portugalii. Po Ameryce Północnej, Ladakhu i Ameryce Południowej, przyszedł w końcu czas na Europę. Teraz marzy mi się Lascoux, Altamira, stanowiska z rytami naskalnym w Skandynawii, Valcamonica we Włoszech i wiele innych.

PRYWATNIE

Zakończyłam toksyczny związek, który był dla mnie dość tragiczny w skutkach. Czułam się emocjonalnym wrakiem, ofiarą jakieś bliżej niesprecyzowanej siły, która wyssała ze mnie życiową energię. Jednocześnie byłam na siebie niesamowicie zła za brak asertywności, za pokładanie nadziei w kimś, kto miał tą nadzieję głęboko w tylnej części ciała. Kiedy odkryłam, że ten związek to pseudo-związek, to nie emocjonalna więź oparta na wzajemności, a jedynie pokarm dla czyjegoś ego, poczucie władzy, dotarłam do momentu, w którym sama z sobą poczułam się źle. Uświadomiłam sobie, że powinnam skupić się na sobie, ponieważ jestem wykształconą, niezależną i samodzielnie myślącą osobą. Przede mną kolejne podróże, kolejne ciekawe przygody, kolejni niesamowici ludzie, których spotkam na swojej drodze. Przede mną droga pełna wyzwań, możliwości, szczęścia, a każda porażka to nowy początek. Dajcie więc sobie szansę na wakacyjny romans, a kiedy widzicie, że nie jest niczym więcej, nie zmieniajcie go na siłę w związek. Cieszcie się chwilą.

Chciałam być singielką przez dłuższy czas, skupić się na sobie i poukładać porozrzucane puzzle. Nie udało mi się jednak. Pewien Portugalczyk, któremu miałam jedynie pokazać Warszawę, postanowił nie odstępować mnie na krok. Bałam się niesamowicie, zwłaszcza tego, czy jestem w stanie komuś ponownie zaufać. Z perspektywy miesięcy widzę, że danie nam obojgu szansy na wspólne życie, to najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć. César nie przewrócił mojego życia do góry nogami, jak to się zwykło mówić, kiedy ni stąd ni zowąd pojawia się w naszym życiu ktoś ważny. Wręcz przeciwnie, wprowadził ład w moje zakręcone i zdezorganizowane życie. Bijący od niego spokój i niesamowita cierpliwość, sprawiły, że powrócił mój utracony gdzieś po drodze optymizm. Powróciła moja pewność siebie i wiara w siebie, tak osłabione przez emocjonalny kryzys, jakiego doświadczyłam. César poskładał moje rozsypane na tysiąc kawałków serce, w jedną całość. Najważniejsze jest, że choć próbowano mi wmówić coś innego, moje wyobrażenie jak wygląda miłość, okazało się prawdziwe. Dlatego życzę wszystkim, nawet tym którzy mnie tak bardzo zranili, aby zaznali tyle samo szczęścia, szacunku, wsparcia, wiary w drugą osobę, motywacji do działania, oddania i troski, ile ja obecnie doświadczam każdego dnia.

Wychodząc poza sferę uczuć, w tym roku po raz pierwszy upiekłam makowiec, choć pieczenie, to moja druga pasja po archeologii i sztuce naskalnej. Po raz pierwszy jadłam ośmiornicę. Opanowałam do perfekcji robienie brazylijskich brigadeiros i musu z awokado. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy nie zajmować się tym zawodowo. Nie chwaląc się, tajniki feijoady, zarówno tej tradycyjnej jak i wersji wegetariańskiej nie są mi obce. Stałam się fanką porto, vinho verde i portugalskiej kuchni. Wiem jak zrobić bolinhos de bacalhau, alterię i rapanadas. Od roku nałogowo jem na śniadanie tosty z brazylijską goiabadą.

PLANY NA 2017

Oboje kochamy podróże, a te dalekie wywołują dodatkowy dreszcz emocji, przynajmniej u mnie. W tym roku będzie jednak więcej bliższych niż dalszych kierunków.

W grudniu była u nas na kolacji inspirująca Pojechana i tak zajadając ośmiornicę przygotowaną przez Césara, zastanawialiśmy się gdzie by tu pojechać. Ola polecała Kambodżę i Indonezję. Brzmiało zachęcająco i na pewno oba kierunki znajdą się na naszej wakacyjnej liście w najbliższych latach. Ten rok zaczniemy jednak od weekendu w Oslo pod koniec stycznia. Nie będzie to na pewno nasze jedynie spotkanie z Norwegią, nie mówiąc już o całej Skandynawii. Ani Ja ani César nie podróżowaliśmy jeszcze w te rejony Europy. Ja parę lat temu spędziłam zaledwie kilka dni w Szwecji.

W planach mamy ponowny wyjazd do Portugalii. W tym roku chyba ponownie skupimy się na północy. Ten rejon Portugalii, to kolebka kraju i raj dla archeologa. Jako miłośniczka wina porto i vinho verde (portugalskie wino musujące) chciałabym spędzić nieco więcej czasu w regionie Douro.

Gdzieś tam po drodze narodziła się też idea samochodowej wyprawy po Bałkanach. Z dnia na dzień ten roadtrip nabiera coraz więcej realnych kształtów.

Chciałabym bardziej rozwinąć blog, pójść w kierunku lepszego łączenia podróży z archeologią. Archeologia była i nadal jest główną ideą Archeopasji. Chciałabym również skupić się nieco bardziej na fotografii. Oczywiście w planach mam publikację nowych tekstów i zdecydowany wzrost aktywności na blogu. Po głowie chodzi mi też archeo-podróżnicza książka…

 

Spodobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi, udostępniając w serwisach społecznościowych. 

Jeśli podoba Ci się tematyka bloga, sposób w jaki piszę i jak łączę pasję do archeologii z podróżami, polub Archeopasję na facebooku. Bądź na bieżąco i zapisz się do newslettera

Jeśli masz pytania dotyczące tematów poruszanych na blogu napisz do mnie archeopasja@gmail.com