Kategorie

48 faktów, które świadczą, że podróżujesz po Ameryce Południowej dłużej niż miesiąc

Z perspektywy dwóch lat od powrotu z Ameryki Południowej widzę jak moja podróż zmieniała się w czasie, jak zmieniałam się ja. A oto moje subiektywne, bardziej zabawne niż poważne spojrzenie na południowoamerykańską przygodę życia.

  1. Przestajesz się zastanawiać, czy pasażerowi siedzącemu obok ciebie w autobusie, nie będzie przeszkadzało, jak rozwiesisz swoje mokre jeszcze pranie na poręczach i oparciach fotela.
  2. Na oko widzisz, że w bagażniku samochodu (i to w pozycji siedzącej) spokojnie zmieści się dwójka twoich współtowarzyszy podróży, dla których zawsze brakuje miejsca w kabinie.
  3. W restauracji (a przynajmniej podróżując po Peru) zawsze zapisujesz zamówienie na kartce i wręczasz obsłudze. Zawęża to zdecydowanie możliwość, że któryś ze współtowarzyszy podróży otrzyma coś czego się kompletnie nie spodziewał…
  4. Przejazd autobusem do 7 godzin traktujesz jako krótką wycieczką. 
  5. Możesz być pewna, że kiedy w autobusie zabraknie miejsc siedzących, to ktoś da ci taboret…
  6. Co najmniej raz jechałaś z dzieckiem na kolanach, bo rodzice mieli już po jednym na swoich.
  7. Co najmniej raz to dziecko zrobiło kupę, a do przewinięcia było jeszcze jakieś 2 godziny jazdy.
  8. Caldo de gallina na śniadanie, to nic nadzwyczajnego.
  9. Nie znasz hiszpańskiego, ale nie wiedzieć czemu całkiem dobrze rozumiesz swoich rozmówców
  10. W oka mgnieniu potrafisz zaaranżować poczekalnię na dworcu autobusowym w całkiem przyjemną sypialnię
  11. Nie straszna ci zmiana stref klimatycznych. W podręcznym plecaku nosisz bowiem szorty i termiczną bieliznę.
  12. Każde przeziębienie i złe samopoczucie leczysz imbirem… albo sokiem z marchwi i imbiru
  13. Nie dziwią cię oświadczyny po kilku minutach pobieżnej znajomości… 
  14. Ze spokojem znosisz długotrwałe wpatrywanie się w ciebie i wyrazy podziwu dla twojego piękna… Pomyśl, że to pasażer siedzący obok ciebie, a podróż trwa 9 godzin i to w nocy. 
  15. Już wiesz, że w owym długotrwałym wpatrywaniu i komplementowaniu przodują Kolumbijczycy. 
  16. Z biegiem czasu upewniasz się, że Brazylijczycy są w tym bardziej skuteczni.
  17. Na oko potrafisz ocenić, kto chciałby “zaopiekować się” twoim plecakiem, a ty nie koniecznie chciałabyś mu na to pozwolić.
  18. Podróż na pace piaskarki traktujesz jak naturalną kolej rzeczy.
  19. Potrafisz być niezwykle zajęta, nic właściwie nie robiąc… (odnośnie nic nierobienia podczas rejsu Amazonką, podczas którego miałam plany na kilka tekstów a napisałam jeden…).
  20. Odkrywasz niezawodne sposoby na tropikalne upały…  siedzenie bez ruchu i nic nie mówienie.
  21. Odkrywasz, że wachlowanie się gazetą w amazońskim upale, jest cięższą pracą niż narąbanie drewna do kominka.
  22. Propozycje odwiedzenia rodzinnej fabryczki kokainy nie robią już na tobie wrażenia.
  23. Dziwne paczki pod siedzeniami w autobusie już cię nie dziwią. Nie zastanawia cię też dlaczego właściciele tych paczek wręczają jakieś papierowe zwitki,  zatrzymującym was policjantom (dotyczy zwłaszcza Peru, Ekwadoru i Kolumbii).
  24. Nawet kiedy na zewnątrz temperatura osiąga 35 ºC, zabierasz ze sobą do autobusu śpiwór. Jesteś bowiem pewna, że klimatyzacja będzie włączona na maksa…
  25. Co najmniej raz zostałaś zaatakowana przez małpy, wykazując zbyt dużą ciekawość.
  26. Przekonałaś się, że korzystając z basenowej zjeżdżalni lepiej nie nosić okularów…
  27. Nie drżysz już ze strachu, kiedy kierowca przyspiesza na zakręcie, z którego jak okiem sięgnąć rozciąga się widok na przepaść…
  28. Zastanawiasz się dwa razy zanim zjesz bliżej niezidentyfikowane lody na lokalnym targu. Przestroga po ciężkiej autobusowej podróży z Yungay do Trujillo, będącej konsekwencją łakomstwa.
  29. Nie dziwi cię już, że na pytanie o wegetariańskie jedzenie, zostaje ci zaproponowany kurczak. W końcu to jakby nie mięso… przynajmniej w Ameryce Południowej.
  30. Bez problemu jesteś w stanie zaatakować złodzieja, który próbował ukraść twój plecak.
  31. Chce ci się płakać na samą myśl, że po powrocie do domu nie będziesz mogła jeść na śniadanie mrożonego açaí.
  32. Przestajesz się czuć nieswojo, widząc choinki i ozdoby bożonarodzeniowe w 35-stopniowym upale.
  33. Odkrywasz, że skarby Urugwaju kryją się w Malbecu, którego konsumujesz stanowczo za dużo!
  34. Nic nie poradzisz na fakt, że za każdym razem jak widzisz pingwina, to piszczysz ze szczęścia.
  35. Wstydzisz się, że zjadłaś argentyńskiego steka w Ushuaia, mimo, że jesteś wegetarianką…
  36. Co najmniej raz uniknęłaś wypadku drogowego, w tym m.in stoczenia się z błotnistej drogi w przepaść w Ekwadorze i wylądowania w rowie po wpadnięciu w poślizg na żwirówce na półwyspie Valdez.
  37. Jesteś przekonana, że pancerniki to złodzieje. Na własne oczy widziałaś jak jeden ukradł jabłko twojemu koledze i zjadł je sobie w najlepsze.
  38. Wiesz, że nikt ci w wyżej wymienione spostrzeżenie nie uwierzy i szybko uciekacie z miejsca „domniemanego przestępstwa”. Dla spacerujących sąsiednią aleją strażników parku, zdecydowanie wygląda to na karmienie dzikich zwierząt.
  39. Przekonujesz się, że maść z liści koki lepiej działa na zwichniętą stopę niż leki, które przepisał ci lekarz.
  40. Prześwietlenie stopy, które zrobiłaś w La Paz, traktujesz jako jeden z najcenniejszych skarbów z podróży…
  41. Rozmawiasz ze sztuką naskalną… w końcu zobaczenie jej to spełnienie marzeń, no nie!?
  42. Co najmniej raz nabiłaś sobie porządnego guza, korzystając z komunikacji miejskiej w Brazylii. Kierowcy autobusów to z całą pewnością fani Ayrtona Senny…
  43. Piszą o tobie w lokalnych gazetach… i poznałaś Prokuratora Generalnego w Quito.
  44. Już wiesz, że złożenie doniesienia o kradzieży, zajmuje minimum 8 godzin i tak naprawdę nikt nie chce go od ciebie przyjąć.
  45. Korzystałaś z prywatnej łazienki burmistrza Caracas, bo nie mogłaś znaleźć toalety (normalne w Wenezueli) a strażnik okazał się wrażliwy na twój uśmiech…
  46. Już wiesz co to znaczy kiedy przepływa obok ciebie wieloryb…
  47. Zachwyca cię patagoński wiatr, ale po jakimś czasie, zaczynasz narzekać tak jak lokalni mieszkańcy.
  48. Nie jesteś wielkim fanem piłki nożnej, ale stadionu Maracanã nie mogłaś sobie odpuścić. Poza tym tak zawzięcie kibicowałaś, że fani Fluminense byli z ciebie dumni.

 

Spodobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi, udostępniając w serwisach społecznościowych. 

Jeśli podoba Ci się tematyka bloga, sposób w jaki piszę i jak łączę pasję do archeologii z podróżami, polub Archeopasję na facebooku. Bądź na bieżąco i zapisz się do newslettera

Jeśli masz pytania dotyczące tematów poruszanych na blogu napisz do mnie archeopasja@gmail.com

O autorze:

Julita Rękawek
Julita Rękawek

Archeolog i pasjonatka sztuki naskalnej oraz podróżowania, zarówno palcem po mapie, jak i w rzeczywistości...

Dodaj Komentarz

Fotogaleria