Kategorie

Mieszając liczby z uczuciami

W podróży dookoła Ameryki Południowej spędziliśmy 90 dni. Przez około 40 dni podróżowaliśmy w siódemkę. Jednak już w pierwszych dniach listopada musieliśmy się rozstać z Ulą i Darkiem. Nasza piątka wsiadła w Manaus na statek w kierunku Belem. Nasi towarzysze popłynęli zaś statkiem w odwrotną stronę, do Pôrto Velho, by dotrzeć z powrotem do Peru, gdzie mieli spędzić kolejne tygodnie bardziej naukowo. A przed nami pozostały do pokonania tysiące kilometrów, jakie dzieliły nas od Limy, gdzie nasza podróż miała się zakończyć.

Na pewno wiele można by o tej podróży napisać, bo przecież tyle się wydarzyło, tyle wspomnień krąży ciągle w głowie, czuć jeszcze zapach owoców z ulicznych straganów, buty nadal w kurzu patagońskich bezdroży, a w łazience wisi kostium kąpielowy, przypominający o karaibskich plażach. Ja jednak muszę odczekać chwilkę zanim napiszą dla Was kolejną relację, kolejny wpis. Wszystko bowiem co się w czasie tej najwspanialszej podróży mojego życia wydarzyło, ciągle we mnie żyje. Emocje i tęsknoty są tak wielkie, że ciężko znaleźć początek, od którego należałoby zacząć opowiadać tę historię. Ważne jest, że udało się, że zatoczyliśmy to ogromne koło wokół Ameryki Południowej, ale co najważniejsze wokół samych siebie.

 

Pustynia Atakama, Chile

Pustynia Atakama, Chile

 

A to koło wyglądało tak

PERU (północ)            12 dni            (25.09 – 07.10)

EKWADOR                    8 dni            (08.10 – 15.10)

KOLUMBIA                   8 dni            (16.10 – 23.10)

WENEZUELA                8 dni            (24.10 – 31.10)

BRAZYLIA                    18 dni            (01.11 – 18.11)

PARAGWAJ                   4 dni            (18.11 – 21.11)

URUGWAJ                    3 dni             (22.11 – 24.11)

ARGENTYNA              12 dni             (25.11 – 07.12)

CHILE                             7 dni             (07.12 – 13.12)

BOLIWIA                       3 dni             (14.12 – 16.12)

PERU (południe)          6 dni             (17.12 – 22.12)

 

Trasa w Peru (północ)

Lima – Chosica – San Pedro de Casta – Marcahuasi – San Mateo – Calhuanca – Ticlio – La Oroya – Huanuco – Llata – San Marcos – Chavin de Huantar – Huaraz – Yungay – Chimbote – Trujillo – Huaca de la Luna – Chan Chan – Huanchaco – Chiclayo – Lambayeque – Tucume – Cajamarca – Otuzco – Celendin – Chachapoyas – Kuelap – Karajia – Pedro Ruiz – Bagua – Jaen – San Ignacio – La Balsa.

Trasa w Ekwadorze

Zumba – Loja -Cuenca – Ingapirca – Guayaguil – Jipijapa – Puerto Lopez – Agua Blanca – Isla de la Plata – Quito – Otavalo – Tulcan.

Trasa w Kolumbii

Ipiales – Popayan – San Agustin – Bogota – Santa Marta – Minca – Maicao

Trasa w Wenezueli

Maracaibo – Valencia – Caracas – Puerto La Cruz – Cumaná – Caripe – Maturin – Ciudad Guayana – Santa Elena

Trasa w Brazylii

Boa Vista – Manaus – Belem – Teresina – São Raimundo Nonato – Serra da Capivara – Brasília – Rio de Janeiro – São Paulo – Iguaçu

Trasa w Pragwaju

Ciudad del Este – Asunción – Encarnación – Trinidad – Posadas

Trasa w Urugwaju

Salto – Montevideo – Colonia del Sacramento

Trasa w Argentynie

Buenos Aires – Puerto Madryn – Półwysep Valdes – Rio Gallego – Ushuaia – El Calafate – Lodowiec Perito Moreno – Perito Moreno – Cueva de las Manos – Bariloche

Trasa w Chile

Osorno – Santiago – San Pedro de Atacama – Arica

Trasa w Boliwii

La Paz – Valle de la Luna – Copacabana – Jezioro Titicaca

Trasa w Peru (południe)

Puno – Cuzco – Machu Picchu – Nazca – Lima

 

W drodze do Marcahuasi, Peru

W drodze do Marcahuasi, Peru

 

W ciągu tych 90 dni 24 razy spaliśmy w autobusach, na terminalach autobusowych, a raz nawet w przedszkolu.

A co ja przywiozłam z tej podróży?

W Limie musiałam pozbyć się wszystkich ubrań aby zmieścić w nim pamiątki i upominki dla rodziny. Ale wszystko to pozostaje bez znaczenia w obliczu tęsknoty za towarzyszami. Przez te trzy miesiące my nie podróżowaliśmy wspólnie, my tworzyliśmy rodzinę, troszczyliśmy się o siebie nawzajem, wspieraliśmy, lubiliśmy się i nie lubiliśmy, kruszyliśmy kopie, godziliśmy, śmialiśmy się i płakaliśmy razem. I choć nie raz ścierały się ze sobą nasze charaktery, to teraz, kiedy każdy jest w już w swoim zakątku świata, wydaje się, że liczy się tylko to, że razem pokonaliśmy te tysiące kilometrów, poznając się wzajemnie i budując więź, która zostanie już z nami na zawsze.

Jaki jest więc bilans podróży?

6 bezcennych znajomości, 6 osób, które na dobre zamieszkały w moim sercu i które mogę nazwać przyjaciółmi. Dziesiątki, jak nie setki bezcennych rozmów, rad, inspiracji, które pomogły mi spojrzeć na siebie z zupełnie innej strony. Tysiące wspomnień, pokonanych kilometrów, wzruszeń, uśmiechów, porywów serca, złości, miłości oraz chwil, których nic ani nikt nie zastąpi. I co najważniejsze 1 bezcenna międzykontynentalna przyjaźń, która wywarła i nadal wywiera olbrzymi wpływ na to kim dziś jestem (Hey Diego this part is about you!). I nigdy chyba nie znajdę słów aby za to wszystko podziękować. Mogę tylko przyjąć ten dar od losu pełna wewnętrznego spokoju, którego życzył mi na pożegnanie Piotr.

 

 

Spodobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi, udostępniając w serwisach społecznościowych. 

Jeśli podoba Ci się tematyka bloga, sposób w jaki piszę i jak łączę pasję do archeologii z podróżami, polub Archeopasję na facebooku. Bądź na bieżąco i zapisz się do newslettera

Jeśli masz pytania dotyczące tematów poruszanych na blogu napisz do mnie archeopasja@gmail.com

O autorze:

Julita Rękawek
Julita Rękawek

Archeolog i pasjonatka sztuki naskalnej oraz podróżowania, zarówno palcem po mapie, jak i w rzeczywistości...

Dodaj Komentarz

  • Piekna podroz, szkoda tylko ze omineliscie Salar de Uyuni! Ale coz, Salar nie zajac, nie uciaknie:)

  • Oj szkoda, szkoda, ale czas nas gonił. Trochę zamarudziliśmy w Patagonii 🙂 Ale co się odwlecze, to nie uciecze i jeszcze wrócę do Boliwii !!!

Fotogaleria